uczucia są gejowskie?

17 listopada 2015

Jest mi tak frustrująco smutno.

Jest mi cholernie bezsilnie.

 

 

i to kilka rzeczy.

To, że kogoś nie ma.
Bo kogoś nagle zabrakło, trzeba się z nim było pożegnać, zdecydowanie za wcześnie.

 

…a ja mam smutek, bo w relacjach znowu przegrywam.

Bo jestem złą osobą.

Bo nie radzę sobie.

Bo boję się zmian.

Bo też tęsknię za ideą, a nie za kimś.

i boję się własnych wniosków, dlatego staram się w nie nie wgłębiać bo mnie tylko przybijają i frustrują bezsilnością.

 

 

Staram się nie słuchać smutnych piosenek.

sparkle status: offline

11 października 2015

Z perspektywy to nie wygląda to w tym momencie aż tak źle.

Trochę jestem wyciszona.

Trochę nie umiem się cieszyć – a w sumie tej radości okazywać.

Wyślę tego maila.

Dla świętego spokoju.
Bo to nie jest aż taki big deal.

Z tyłu głowy fruwa mi raczej coś kompletnie innego.

Jak na kogoś, kto w sumie ‚sam’ wyszedł z takiego kurwidołka, mogę smiało powiedzieć, że TERAZ jest całkiem, kurde spoko.

Mimo frustracji, czy czegoś.
Mimo wszystko to ja się jakoś tam realizuję.
Chciałabym bardziej, ale kurcze – przecież ostatecznie tragedii nie ma.

Tylko, że piekę ciastka do pracy.
Tylko tak cholernie bym chciała mieć jakieś nie-swoje-zmartwienie.
Tylko to zaczyna być już nie tylko niewygodne, ale też chwilami – żałosne, z tej mojej perspektywy.

Mój jebany sentymentalizm postanowiłam wsadzić głęboko pod łóżko.
Owszem – czasem go wyciągam i patrzę, czy ma pajęczynę, wklęśnięcie lub pęknięcie.

Nie, kurwa, cały czas jest taki sam.

proszęproszęproszęproszęproszęproszęproszęproszęproszęproszęproszęproszęproszęproszęproszęproszęproszęproszę… ?

Bywało gorzej. Będzie lepiej.

21 listopada 2014

Chcę zmian.
Takich >>na dobre<<

 

w poprzednim roku też chciałam, aby się już skończył? Czy to domena listopada?

_ _ _

21 września 2014

Mam kolekcjonować wrażenia i momenty, a nie przedmioty.

Proszę…

… niech się coś wydarzy.

Przypadek sam nic nie zdziała.

18 sierpnia 2014

Jem.

Nie za dużo, ale jednak.

Nie słucham Adele, Gotye ani żadnej czarnej rozpaczy.

 

Zrobiłam sobie obiad i pół śniadania.

Zaczynam wierzyć, że mogę. Zapewne przejdzie mi i będzie kryzys.

…i wiem dlaczego to piszę.

Ponieważ dziś spotkałam Ann. Przypadkiem.

Dzięki temu dzień stał się lepszy, ja łagodniejsza.

I w końcu wszystko jakoś będzie, nie?

algorytm

8 sierpnia 2014

Nie pamiętam i chyba nie chcę wiedzieć jaki on jest.
Kod.
Algorytm.

Po wpisaniu tutaj żalu, rozterek i ogólnego taplania sie w żałości nastepuje w końcu stabilizacja.

Do następnego wpisu sfrustrowanej dupy.

Jestem negatywna i puszczam „Faint” Linkin Park.

pitu pitu.

8 marca 2014

Inni piją.
Ja sie muszę wypisać.

W odpowiednio grafomański sposób, z dużą ilością >pauz’yelemencie< mojego CV czuję sie spełniona, doceniona. wykorzystana w dobry sposób.
Zaś przedewszystkim – czuję sie spełniona. Ze świadomością, że zrobiłam coś dobrego, innym się to podobało.
Coś co mi poprawia humor to chyba fakt, że "jeszcze są tacy ludzie".

Drugi raz jeszcze było mi dobrze i miło.
Tym razem z zaskoczeniem – mimo wszystko – tęsknimy, lubimy, szanujemy i jesteśmy 'razem'. Atmosfera – tak tak.

Trzeci raz – kiedy zabroniono mi narzekać.
Kiedy mimo wszystkiego złego – jednak było dobrze. Normalnie. Miło. Razem.

***

Najlepsza byłam na 4 roku studiów.
Pamiętam dlaczego.
Wiem również dlaczego przestałam – bo nie ejstem fajterem.

Co prawda dałam sobie świetną nagrodę…

i jesli się zdeklaruję to niby coś to zmieni?
Deadline?
Od poniedziałku?
Od nowego miesiąca?
Mam obiecać to komuś? Komu?

Powinnam to zwyczajnie zrobić – codziennie, od rana do wieczora, by z satysfakcja kłaść sie spać, by z satysfakcją wstawać rano, jeszcze przed 9:00.

Wy-żyć się.

Mogę upaść niżej, tylko w sumi czy jest mi to potrzebne?
Wielki kom-bek?

po co…

Krok na przód, jak się wypierdolę to wstać i robić to samo.
Nie jestem fajterem.
Nie jestem zwyciężcą.

usiąść i płakać… serio.

już już

22 czerwca 2013

Najszybciej jak to jest tylko możliwe.

póki jeszcze jest względnie źle należy załatwić wszystkie sytuacje.
obciąć głowy naraz wszystkim harpiom i strzygom.

nie wiem, jak to jest możliwe, że wrzucam tutaj cokolwiek pozytywnego, bo przecież zakładam, że pisze same negatywne rzeczy.

w sumie – piszę w najgorszym kurwidołku… zatem czekam już i otrzepuję się a gnoju.

run away in progress.

i zostałam kocią mamą, bo brzmi to znacznie lepiej niż ‚panna z kotami’.

poprawki

14 kwietnia 2013

dla kogo to piszę?

to konkretne ‚to’?
dla siebie.

łudząc się, że rzeczywiście to takie wypisanie mi posłuży, a w dodatku – bardzo konkretny adresat to przeczyta. Co lepsze – zrobi.

 

nie wiem kim jestem, nie wiem dokąd zmierzam.
zrobiło się cieplej.
by wyjść z domu wystarczy  zmienić buty. To ta pora, kiedy wystawia się twarz do słońca i grzeje się kierownica samochodu.

płyn do szyb nadal jest zimowy, opony też.

takie tam, pierdolenie.

 

mam za dużo negatywnych emocji. zdecydowanie za dużo.

ostatnio stwierdziłam, że nie chcę być taka ‚stara’. Potrzebuję być bardziej radosna.

 

Nie mogę być bardziej radosna, ponieważ za bardzo się otwieram, a jak się człowiek tak otworzy to później wszystko boli. Bo na wierzchu.

jestem słaba psychicznie.

tak się nie mówi na głos. No, ale jestem?

mam za duże oczekiwania względem innych.

 

Piotruś Pan.

dzisiaj strasznie bardzo Piotruś Pan.

Może to szansa na naprawę tekstu?!

 

nigdy chyba tutaj nie składałam obietnic.

z jednej strony dlatego, ze piszę to do siebie i samej się nie oszukam, a z innej strony należy też dodać, nie ma co obiecywać tylko się-to-robi.

 

chyba otworzę i zacznę poprawiać.

było +15. Bo było na rudo.

ja zjadam ludzi?

bardziej

16 lutego 2013

można być bardziej dorosłym.

jeszcze można dojrzewać.

olej to.
zignoruj.
zawróć.
zostaw.
wróć.

zdecydowanie wróć.


  • RSS